Jak powstała Akademia Kreatywnych Kobiet...czyli od marzenia w hiszpańskim słońcu do międzynarodowej społeczności kobiet z misją.
- Kamila Kroczak

- 13 lip 2025
- 4 minut(y) czytania
Nie wiem, czy Ty też tak masz, ale ja bardzo długo wierzyłam, że najważniejsze rzeczy w życiu muszą być perfekcyjnie zaplanowane. Że trzeba mieć jasny cel, konkretną strategię, terminy w kalendarzu, a potem sukces przyjdzie zgodnie z planem. Dziś uśmiecham się do tamtej wersji siebie, bo wiem, że te najważniejsze rzeczy przychodzą wtedy, kiedy jesteśmy gotowe poczuć… a nie tylko zaplanować.
Tak właśnie było z Akademią Kreatywnych Kobiet.

Nie powstała z potrzeby „robienia biznesu”, z analizy rynku, z pustki w ofercie rozwojowej dla kobiet. Powstała z potrzeby serca, z potrzeby stworzenia przestrzeni, której sama szukałam.
Ten moment, kiedy pomysł zaczął we mnie kiełkować, pamiętam bardzo wyraźnie. Byłam wtedy w Hiszpanii, prowadziłam dwumiesięczny projekt dla kobiet. Słońce, morze, nowe twarze, rozmowy do późna, wspólne szukanie odpowiedzi na pytania, które gdzieś od lat siedzą w nas wszystkich:
Kim jestem?
Czego pragnę?
Dlaczego tak często sama siebie blokuję?
W tamtym czasie układałam w głowie wszystkie swoje dotychczasowe doświadczenia. Zastanawiałam się, gdzie zmierzam i co chcę dać światu. Bo jedno wiedziałam na pewno, że kobiety potrzebują siebie nawzajem. Potrzebują miejsc, gdzie mogą spotkać inne kobiety, które rozumieją, co to znaczy bać się, nie wiedzieć, szukać. Potrzebują wsparcia, które nie ocenia. Potrzebują inspiracji, ale też konkretu.

Wtedy właśnie pojawił się we mnie ten pomysł:
Stworzę Akademię. Taką, jakiej sama kiedyś potrzebowałam.
Ale jeśli mam być z Tobą szczera... to nie był początek mojej drogi. To raczej kolejny krok w czymś, co zaczęło się dużo wcześniej. Od lat tworzę projekty, warsztaty, inicjatywy skierowane do kobiet. Widziałam, jak bardzo zmienia się życie, gdy kobieta zaczyna wierzyć w siebie. Gdy ktoś pomoże jej odnaleźć jej własną moc. Akademia miała być miejscem, które zbierze to wszystko razem. Coś, co połączy wszystkie moje wcześniejsze działania, ale da im też nowy wymiar, nową strukturę, nową energię.
Dlatego Akademia Kreatywnych Kobiet od początku była dla mnie czymś więcej niż „projektem”. To przestrzeń, w której łączą się kobiety z różnych miejsc, w różnym wieku, na różnych etapach życia. Łączy je jedno: chęć życia w zgodzie ze sobą. Potrzeba rozwoju, działania, poszukiwania inspiracji.
Kiedy wróciłam z Hiszpanii, zaczęłam pracować nad konkretną formą Akademii. To nie było proste, bo chciałam stworzyć coś, co będzie zarówno praktyczne, jak i piękne. Co będzie edukować, ale też inspirować. Co będzie przestrzenią realnej zmiany, ale i oddechu. Miejscem, które buduje, nie ocenia.
Dziś mogę powiedzieć, że się udało. Akademia ma swoje filary, na których się opiera:
Platforma edukacyjna
Magazyn KREO
Kongres Kreatywnych Kobiet
Międzynarodowa kampania społeczna #PodłączSięDoŻycia
Książka HER POWER
Liczne projekty i wydarzenia, które budują wspólnotę kobiet na całym świecie.

Kilka tygodni po tym, jak oficjalnie powstała Akademia, dołączyła do mnie Maria… moja mama. I muszę przyznać, że to był moment, który jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że Akademia ma sens.
Wiesz, często słyszymy, że różnica pokoleń dzieli. Że mamy inne spojrzenia na świat, inne potrzeby, inne wartości. Ale ja przekonałam się, że różnice mogą być naszym największym atutem, jeśli tylko potrafimy z nich czerpać. Moja mama wniosła do Akademii coś, czego nie da się nauczyć ani wypracować: życiową mądrość, spokój, doświadczenie, ogromne serce do ludzi.
Maria zawsze powtarza, że pasja nie ma wieku. Że nie ma takiego etapu w życiu, w którym byłoby „za późno”, by zacząć coś nowego, by dać się porwać ciekawości, by odważnie sięgać po więcej. I właśnie tę filozofię przekazuje dziś naszej społeczności kobiet. Dla mnie jej obecność to nie tylko wsparcie merytoryczne, ale też codzienna przypominajka, że rozwój nie kończy się nigdy. Że warto być otwartą na to, co nowe, nawet jeśli świat próbuje nam wmówić, że pewne rzeczy „już nie dla nas”.
Mama wnosi do Akademii swoją wrażliwość, swoje doświadczenie pracy z kobietami, swoją uważność na drugiego człowieka. Jest dla wielu naszych uczestniczek nie tylko inspiracją, ale wręcz żywym dowodem na to, że wiek nie definiuje, co możemy, a czego nie.
Razem tworzymy przestrzeń, w której młodsze i starsze pokolenia kobiet mogą się spotykać, wymieniać doświadczeniami, inspirować wzajemnie. W której wiek nie jest ani przeszkodą, ani wymówką. Wręcz przeciwnie: jest wartością. I właśnie to sprawia, że Akademia ma w sobie coś unikalnego. To nie jest „projekt dla młodych”, ani „projekt dla dojrzałych kobiet”. To projekt dla każdej z nas, która chce żyć bardziej świadomie, bardziej odważnie, bardziej po swojemu.
Akademia od początku była dla mnie też przestrzenią budowania świadomości na temat psychologii pozytywnej. Sama ukończyłam studia podyplomowe jako trenerka psychologii pozytywnej i wiem, jak ogromne znaczenie ma to, w jaki sposób patrzymy na siebie i na świat. Dlatego fundamentem Akademii jest model PERMA+V Martina Seligmana: podejście, które pozwala budować życie w sposób holistyczny, dbając o dobrostan psychiczny, fizyczny, emocjonalny i społeczny.
Nie tworzymy Akademii dla statystyk, wyników, nagród. Tworzymy ją, bo wiem, że kobieta, która uwierzy w siebie, zmienia nie tylko swoje życie. Zmienia też świat wokół.

Zresztą, to niesamowite, jak szybko kobiety, które trafiają do Akademii, zaczynają mówić o niej „nasza Akademia”.
Nie „Wasza”. Nie „Kamili”. Nie „projekt, do którego dołączyłam”. Nasza.
I właśnie w tym słowie „nasza” kryje się cała magia tego, co stworzyłyśmy razem z mamą. Akademia stała się czymś znacznie większym niż przestrzenią do rozwoju osobistego. To nie jest tylko platforma z webinarami, magazyn z inspirującymi treściami czy cykl spotkań online. To jest wspólnota. Prawdziwa społeczność.
Kobiety, które są z nami od początku, często mówią, że czują się tu jak w domu. Że znajdują tu zrozumienie, wsparcie, życzliwość, ale też motywację do działania. Że to miejsce, gdzie można być sobą, z całą swoją siłą, ale też ze swoimi wątpliwościami, słabościami, chwilami zwątpienia.
Nasza Akademia to słowa, które padają z ust kobiet, które czują się współtwórczyniami tej przestrzeni. Każda z nich wnosi tu coś ważnego. Każda tworzy atmosferę, której nie da się odtworzyć nigdzie indziej. To jest jak krąg. Im więcej nas, tym więcej dobra się w nim mieści.
Dla mnie osobiście to największy komplement, jaki mogłam usłyszeć:„Kamila, my czujemy, że to nasza przestrzeń.”Bo dokładnie taki był mój cel od początku. Żeby żadna kobieta, która tu przyjdzie, nie czuła się gościem.
Tu jesteśmy razem. Tworzymy razem. Rośniemy razem.





Komentarze