Za co kocham peptydy i dlaczego polecam je swoim klientkom? - Kamila Kaliszewska
- Maria Kroczak

- 22 minuty temu
- 7 minut(y) czytania
Kamila Kaliszewska - Her Power 2025 - Bohaterka książki "HER POWER 2025 - kobiety, które odpaliły swoją życiową petardę" (autor: Kamila Kroczak). Makijażystka, stylistka rzęs i brwi. Właścicielka salonu Beauty w Cambridge
"Piękno nie rodzi się z perfekcji. Rodzi się z regularnej troski o siebie, z małych codziennych wyborów i z przekonania, że same również zasługujemy na czas, uwagę i czułość".

Mam na imię Kamila. Od kilku lat z pasją działam w branży beauty. Jestem makijażystką, stylistką rzęs i brwi oraz właścicielką salonu beauty w Cambridge. Na co dzień pracuję z kobietami w różnym wieku, pomagając im podkreślać naturalne piękno i budować pewność siebie poprzez odpowiednio dobraną pielęgnację oraz makijaż.
W swojej pracy zawsze stawiam na jakość. Wierzę, że piękny makijaż zaczyna się od zdrowej, zadbanej skóry, dlatego równie dużą wagę przywiązuję do pielęgnacji, jak do samych kosmetyków kolorowych. Od lat obserwuję, jak zmieniają się trendy w świecie urody, jednak jedno pozostaje niezmienne, najlepsze efekty osiągamy wtedy, gdy dbamy o skórę nie tylko z zewnątrz, ale także wspieramy jej naturalne procesy regeneracyjne.
Moja miłość do peptydów
Szczególnie bliskie są mi kosmetyki oparte na nowoczesnych technologiach i składnikach aktywnych, które realnie wpływają na kondycję skóry. Wśród nich wyjątkowe miejsce zajmują peptydy, które od kilku lat cieszą się ogromnym zainteresowaniem zarówno specjalistów, jak i świadomych klientów. To właśnie one stały się jednym z moich ulubionych składników pielęgnacyjnych.
Doceniam ich potencjał oraz wszechstronne zastosowanie, a ich obecność w mojej codziennej pielęgnacji i w pielęgnacji moich klientek często przekłada się na lepszy wygląd skóry i jeszcze piękniejszy efekt makijażu.
Jako ambasadorka świadomego podejścia do piękna jestem zwolenniczką tak zwanego „zdrowego makijażu” – takiego, który nie maskuje skóry, lecz podkreśla jej naturalny blask i harmonijnie współgra z odpowiednią pielęgnacją. Właśnie dlatego temat peptydów jest mi szczególnie bliski. W mojej codziennej pracy wielokrotnie przekonuję się, że zadbana, odpowiednio nawilżona i wspierana składnikami aktywnymi skóra stanowi najlepszą bazę pod każdy makijaż.

Chciałabym przybliżyć świat peptydów oraz pokazać, dlaczego są one jednym z najciekawszych składników współczesnej kosmetologii. Opowiem również, w jaki sposób ich działanie może wpływać nie tylko na kondycję skóry, ale także na efekt końcowy makijażu, który coraz częściej staje się naturalnym przedłużeniem codziennej pielęgnacji.
Czym są peptydy kolagenu rybiego?
Peptydy to niewielkie fragmenty białek, zbudowane z aminokwasów, które odgrywają niezwykle ważną rolę w komunikacji między komórkami skóry. Można powiedzieć, że działają jak biologiczni „posłańcy”, przekazując skórze informacje potrzebne do prawidłowego funkcjonowania i regeneracji.
Szczególnym zainteresowaniem w kosmetologii cieszą się peptydy kolagenu rybiego. Ze względu na swoją strukturę i wielkość są one dobrze rozpoznawane przez skórę i wykorzystywane w nowoczesnych formulacjach kosmetycznych. To właśnie na nich opiera się technologia stosowana w kosmetykach Larens.
W przeciwieństwie do tradycyjnego podejścia, które skupiało się wyłącznie na dostarczaniu skórze kolagenu, nowoczesna kosmetologia coraz częściej wykorzystuje peptydy, które wspierają naturalne procesy zachodzące w skórze. Dzięki temu pielęgnacja staje się bardziej zaawansowana i odpowiada na potrzeby współczesnych kobiet, które oczekują nie tylko natychmiastowego efektu, ale również długofalowego wsparcia kondycji skóry.
Dlaczego powstał Biopeptide Complex®?
Wraz z rozwojem kosmetologii pojawiła się potrzeba tworzenia składników, które będą działały skuteczniej niż tradycyjne formuły pielęgnacyjne. Odpowiedzią na te oczekiwania stał się Biopeptide Complex® - opatentowany kompleks peptydów kolagenu rybiego, będący fundamentem kosmetyków Larens.
Kompleks ten został opracowany z myślą o wspieraniu naturalnych procesów regeneracyjnych skóry. Według producenta peptydy zawarte w Biopeptide Complex® uczestniczą w procesach odpowiedzialnych za utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia, jędrności i elastyczności skóry. Wspierają również procesy związane z produkcją kolagenu, elastyny oraz kwasu hialuronowego - składników, które odgrywają kluczową rolę w zachowaniu młodego i zdrowego wyglądu skóry

Fot. Marta Cayzer
To właśnie dlatego kosmetyki oparte na peptydach zdobyły uznanie zarówno profesjonalistów branży beauty, jak i osób świadomie dbających o swoją skórę.
Jak kondycja skóry wpływa na wygląd makijażu?
Jako makijażystka od lat obserwuję jedną bardzo ważną zależność, nawet najlepszy podkład nie zastąpi dobrze zadbanej skóry.
Kiedy skóra jest odwodniona, szorstka lub pozbawiona elastyczności, makijaż często podkreśla niedoskonałości zamiast je maskować. Podkład może osadzać się w suchych miejscach, nierówno się rozprowadzać lub szybciej tracić świeży wygląd.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku skóry odpowiednio pielęgnowanej. Dobrze nawilżona, gładka i elastyczna cera stanowi idealne „płótno” dla makijażu. Kosmetyki kolorowe lepiej stapiają się ze skórą, wyglądają bardziej naturalnie i utrzymują się dłużej.
To właśnie dlatego pielęgnacja nie powinna być traktowana jako oddzielny etap od makijażu. Oba te elementy wzajemnie się uzupełniają i wspólnie wpływają na ostateczny efekt.
Dlaczego dobrze nawilżona i jędrna skóra wymaga mniej kryjących produktów?
W ostatnich latach coraz więcej kobiet odchodzi od ciężkiego, mocno kryjącego makijażu na rzecz naturalnego wyglądu. Nie jest to wyłącznie kwestia trendów, ale również świadomej pielęgnacji.
Gdy skóra jest dobrze nawilżona, promienna i zadbana, nie ma potrzeby ukrywania jej pod grubą warstwą kosmetyków. Wystarczy lekki podkład, krem BB lub odrobina korektora, aby wyrównać koloryt i podkreślić naturalne piękno.
Zdrowo wyglądająca cera sama w sobie staje się największym atutem makijażu. To właśnie dlatego coraz więcej specjalistów branży beauty zwraca uwagę na znaczenie składników aktywnych wspierających kondycję skóry każdego dnia.
Skinification of Makeup - kiedy makijaż spotyka pielęgnację
Jednym z najciekawszych trendów ostatnich lat jest zjawisko określane jako „skinification of makeup”. Termin ten oznacza przenoszenie składników aktywnych znanych z pielęgnacji do świata makijażu.
Współczesne kobiety oczekują dziś od kosmetyków czegoś więcej niż tylko efektu wizualnego. Chcą, aby produkty nie tylko upiększały, ale również wspierały kondycję skóry.
Coraz większą popularność zdobywają więc formuły wzbogacone o składniki nawilżające, antyoksydanty, kwas hialuronowy czy właśnie peptydy. Dzięki temu granica pomiędzy pielęgnacją a makijażem staje się coraz mniej widoczna.
Piękny makijaż nie polega już na ukrywaniu skóry, ale na podkreślaniu jej naturalnego potencjału.

Jak codzienna pielęgnacja peptydowa wpływa na efekt końcowy makijażu?
Regularna pielęgnacja jest inwestycją w wygląd skóry i jakość każdego wykonywanego makijażu. To, co robimy dla skóry każdego dnia, ma znacznie większe niż pojedynczy kosmetyk użyty przed ważnym wyjściem.
W mojej pracy wielokrotnie obserwuję, że klientki, które konsekwentnie dbają o pielęgnację, osiągają znacznie lepsze efekty makijażowe. Skóra wygląda bardziej świeżo, promiennie i zdrowo, a kosmetyki kolorowe prezentują się na niej naturalnie i elegancko.
Peptydy są jednym ze składników, które idealnie wpisują się w filozofię świadomej pielęgnacji. Wspierają codzienną troskę o skórę, pomagając zachować jej komfort, elastyczność i zdrowy wygląd. A gdy skóra wygląda dobrze, makijaż staje się jedynie subtelnym dopełnieniem naturalnego piękna.
To właśnie dlatego przyszłość branży beauty coraz częściej opiera się na harmonijnym połączeniu pielęgnacji i makijażu - dwóch światów, które wspólnie tworzą nowoczesne podejście do piękna.
Piękno zaczyna się od codziennych rytuałów
W dzisiejszym świecie żyjemy szybko. Łączymy role zawodowe, rodzinne i społeczne, często stawiając potrzeby innych ponad własnymi. Tymczasem dbanie o siebie nie jest luksusem, jest formą troski o własny dobrostan.
Jestem przekonana, że każda z nas powinna znaleźć dla siebie choć 10 minut rano i 10 minut wieczorem. To niewiele, a jednocześnie wystarczająco dużo, aby zatrzymać się na chwilę i świadomie zadbać o siebie.
Poranny rytuał pielęgnacyjny i lekki makijaż nie są wyłącznie kwestią wyglądu. To moment, w którym przygotowujemy się do nowego dnia, patrzymy na siebie z życzliwością i dodajemy sobie energii. Kilka minut poświęconych na pielęgnację, odrobina ulubionego kremu, delikatne podkreślenie urody, to małe gesty, które często przekładają się na większą pewność siebie i lepsze samopoczucie.
Wieczorem natomiast warto znaleźć chwilę na dokładne oczyszczenie skóry i pielęgnację. To nie tylko troska o jej kondycję, ale również symboliczne zakończenie dnia i moment wyciszenia. Nasza skóra regeneruje się podczas snu, dlatego regularna wieczorna pielęgnacja jest jednym z najpiękniejszych prezentów, jakie możemy sobie podarować.
Przez lata pracy z kobietami zauważyłam, że największa przemiana nie zachodzi w chwili wykonania makijażu. Zaczyna się wtedy, gdy kobieta zaczyna poświęcać sobie uwagę, dbać o swoje potrzeby i świadomie budować codzienne rytuały. To właśnie one sprawiają, że czujemy się bardziej pewne siebie, zadbane i zaopiekowane.
Bo piękno nie rodzi się z perfekcji. Rodzi się z regularnej troski o siebie, z małych codziennych wyborów i z przekonania, że same również zasługujemy na czas, uwagę i czułość.

Fot. Marta Cayzer
Piękno to coś więcej niż makijaż!
Pracując w branży beauty, nauczyłam się jednej bardzo ważnej rzeczy. Kobiety nie przychodzą do mojego salonu wyłącznie po piękne rzęsy, perfekcyjnie wystylizowane brwi czy profesjonalny makijaż. Oczywiście te usługi są ważne, ale bardzo często kryje się za nimi coś znacznie głębszego.
Przychodzą po chwilę dla siebie.
W codziennym biegu między pracą, domem, rodziną i obowiązkami bardzo łatwo zapomnieć o własnych potrzebach. Wiele kobiet stawia siebie na końcu listy priorytetów. Najpierw dzieci, partner, praca, dom, a dopiero później - jeśli zostanie trochę czasu - one same.
Na co dzień spotykam kobiety w różnym wieku i na różnych etapach życia. Bardzo często słyszę: „Nie mam czasu dla siebie”, „Od dawna nic dla siebie nie zrobiłam”, „Chciałabym częściej o siebie zadbać”. I właśnie dlatego tak bardzo wierzę w siłę małych, codziennych rytuałów. Nie muszą to być godziny spędzone przed lustrem ani skomplikowane zabiegi. Czasami wystarczy 10 minut rano i 10 minut wieczorem.
10 minut rano, aby umyć twarz, nałożyć ulubione kosmetyki pielęgnacyjne, spojrzeć na siebie z uśmiechem i wykonać lekki makijaż, który podkreśli naturalne piękno. 10 minut wieczorem, aby dokładnie oczyścić skórę, zadbać o jej regenerację i podziękować sobie za kolejny dzień. To niewielki wysiłek, ale ogromny gest troski wobec samej siebie.
Jestem zwolenniczką takiego podejścia. Nie wierzę w spektakularne metamorfozy, które trwają jeden dzień. Wierzę natomiast w regularność, konsekwencję i codzienną pielęgnację. To właśnie małe działania wykonywane każdego dnia przynoszą największe efekty, zarówno dla skóry, jak i dla naszego samopoczucia.
Podobnie było w moim przypadku z peptydami. Nie zainteresowały mnie dlatego, że stały się modne. Zainteresowały mnie dlatego, że zaczęłam dostrzegać ich potencjał w codziennej pielęgnacji oraz efekty, jakie przynosiły mnie i moim klientkom. Z czasem zauważyłam, że zadbana, odpowiednio nawilżona i pielęgnowana skóra nie tylko wygląda zdrowiej, ale także sprawia, że makijaż prezentuje się piękniej i bardziej naturalnie. To właśnie dlatego powtarzam, że najpiękniejszy makijaż zaczyna się od zdrowej skóry.
Piękno nie kończy się tylko na wyglądzie. Piękno to również sposób, w jaki kobieta czuje się sama ze sobą. Widzę to za każdym razem, gdy klientka po zakończonej stylizacji patrzy w lustro. Zmienia się nie tylko jej wygląd. Zmienia się sposób, w jaki się uśmiecha, jak się prostuje, jak patrzy na siebie.
Pewność siebie nie bierze się z idealnej cery czy perfekcyjnego makijażu. Rodzi się wtedy, gdy zaczynamy poświęcać sobie uwagę, troszczyć się o własne potrzeby i traktować siebie z taką samą życzliwością, jaką obdarzamy innych.
Dlatego chciałabym zostawić każdej kobiecie jedną prostą myśl. Dbanie o siebie nie jest oznaką próżności. Jest wyrazem szacunku do samej siebie. Niezależnie od wieku, zawodu czy ilości obowiązków każda z nas zasługuje na chwilę dla siebie. Na kilka minut pielęgnacji. Na spokojną poranną kawę. Na makijaż, który dodaje pewności siebie. Na moment, w którym spojrzy w lustro i pomyśli: „Jestem ważna”. Bo prawdziwe piękno zaczyna się właśnie od tego.
Kamila Kaliszewska
Od Magazynu KREO:
Kamila Kaliszewska - Her Power 2025 - Zdjęcie z Gali i Promocji książki : Her Power 2025- kobiety, które odpaliły swoją życiową petardę.

Foto z Gali - Aleksandra Samsonowska









Komentarze