Jak wykreować najzdrowszą wersję SIEBIE - Justyna Bielikowska
- Maria Kroczak

- 10 lip 2025
- 4 minut(y) czytania
Wszystko zaczęło się w Wenecji na karnawale. To był jeden z ostatnich dni karnawału. Przechadzaliśmy się po placu św. Marka w strojach karnawałowych, w barokowych sukniach, perukach, z wachlarzami i podziwialiśmy tłum ludzi również ubranych w stroje karnawałowe. Jakbyśmy cofnęli się w czasie, zwłaszcza że otaczały nas przepiękne, zabytkowe, weneckie kamieniczki ze zdobionymi fasadami. Magiczne miejsce na celebrowanie swoich urodzin. To był błogi i cudowny stan. Pamiętam ten moment bardzo dobrze, jak film w zwolnionym tempie. Nagle przyszedł do mnie SMS od Mamy: „Justyna, uciekajcie z Wenecji! Są dwie osoby zarażone w waszym regionie, w Veneto!” Uśmiechnęłam się do siebie i odpisałam: „Mamo, nie martw się, mamy maski!” i wysłałam jej nasze zdjęcie w maskach weneckich. Trochę podeszłam do obaw mojej Mamy z przymrużeniem oka. Ogłosili, że kolejny dzień karnawału zostaje odwołany. Na drugi dzień wracaliśmy z powrotem do Anglii.

Czas izolacji był dla wszystkich dużym testem radzenia sobie w sytuacji, w której nigdy wcześniej nie byliśmy - podejmowania decyzji, nie mając do dyspozycji wszystkich elementów układanki, aby zobaczyć cały obraz, wybierania, komu ufamy i w co wierzymy. To był test naszego charakteru, naszych relacji z ludźmi i z samym sobą. To był czas odkrywania swojej świadomości, budzenia się z życia w iluzji, wybierania priorytetów i uświadamiania sobie, że to my musimy podejmować decyzje o nas, bo od tego będzie zależeć nasza przyszłość - na każdym poziomie: fizycznym, mentalnym, finansowym. W czasie tej życiowej pauzy zaszło wiele przemian – także we mnie. Tygodniowo zyskałam 10 godzin, które wcześniej traciłam na dojazdy. Wykorzystałam ten czas na ćwiczenia i spacery. Po roku z dumą mogłam powiedzieć: schudłam 10 kilogramów. To był mój osobisty rekord i moment prawdziwej satysfakcji. Nie wszystko jednak było tak pozytywne. W marcu 2020 zmarł mój Tato, na którego pogrzeb nie mogłam pojechać. Tato miał mieć operację na serce, ale odwołano ją na czas nieokreślony. Nie doczekał się jej. Pogrzeb oglądałam na ekranie komputera, jak jakiś film, a nie realne wydarzenie w moim życiu. 5 osób mogło być na pogrzebie. To był jakiś absurd. To pozostanie ze mną do końca życia.
W tym czasie codzienne spacery stały się naszą rutyną i przyjemnością. Poznaliśmy każdy zakątek okolicy - ku naszemu zdziwieniu, na Notting Hill można było dojść w 30 minut, choć dotąd jechaliśmy tam autobusem 45. Marble Arch osiągaliśmy pieszo w 50 minut, a Embankment w półtorej godziny. Wszystkie dystanse jakby się skróciły. Naszym niedzielnym rekordem było aż 33 tysiące kroków! Te wspólne przechadzki sprzyjały głębokim rozmowom, o nas samych, o życiu, przyszłości i niepewności. Mając odpowiednią wiedzę, świadomie wzięliśmy zdrowie we własne ręce. Skupiliśmy się na naturalnych metodach wzmacniania odporności. Mój partner, doktor fizjologii, był dla mnie ogromnym źródłem wiedzy. Niektóre efekty zaskoczyły nawet mnie samą - codzienne stosowanie cynku przez półtora roku nie tylko wspierało odporność, lecz także znacznie wzmocniło i zagęściło moje włosy. Suplementy mają to do siebie, że działają na wielu poziomach. Podczas jednego ze spacerów po urokliwej Little Venice na Maida Vale, zrodził się w naszych głowach pomysł stworzenia Synergy Vita - marki, która poprzez naturalne suplementy diety miała wspierać zdrowie i równowagę organizmu. I znów Wenecja odegrała kluczową rolę w przełomowym momencie naszego życia. To właśnie wtedy narodziła się synergyvita.com. Wkrótce pojawiłam się na pierwszych w moim życiu targach jako wystawca z naszymi suplementami opartymi na medycynie ortomolekularnej. To wydarzenie również miało w moim życiu magiczne znaczenie. Podczas niego zorganizowano loterię. Kupiłam cztery losy i ku mojemu zaskoczeniu wygrałam cztery nagrody! W tym także główną, wartą £400! Wow! I tak się zaczęło. Nieustannie coś wygrywałam, a numer 4 niezmiennie przynosił mi szczęście. Nawet na Royal Ascot postawiłam na konia z numerem 4 i zajął on pierwsze miejsce! W ciągu 12 miesięcy wygrałam 12 nagród. To był naprawdę niezwykły rok. W totolotka co prawda nie trafiłam… ale mam wrażenie, że wygrałam w loterii życia. Potem kolejne targi i kolejne kroki w rozwoju Synergy Vita. Oprócz suplementów diety, których obecnie mamy już ponad 40 w naszym zestawie, zaczęliśmy oferować również terapie medycyny zintegrowanej, takie jak: biorezonans, terapie elektryczne, elektromagnetyczne, terapie światłem. Rozszerzyliśmy zakres naszej działalności o naturalne terapie wspierające nasz organizm oraz konsultacje. To był dobry kierunek.
Na targach poznawałam wiele osób - zarówno nowych klientów, jak i innych wystawców oferujących ciekawe produkty i usługi. Zainteresowały mnie wtedy ekstrakty z komórek macierzystych. Okazały się bardzo komplementarnym produktem o kompleksowym działaniu. Gdy dowiedziałam się o nim więcej, ogarnął mnie żal, że nie znałam go wcześniej - być może mógłby przedłużyć życie mojemu Tacie, który zmagał się z cukrzycą typu II, nadciśnieniem, miażdżycą, opuchlizną nóg i początkami Parkinsona. W rocznicę jego urodzin, przez łzy powiedziałam sobie, że choć jemu nie mogę już pomóc, to pomogę tym, którym jeszcze jestem w stanie - opowiadając o ogromnej gamie pozytywnych efektów, jakie mogą przynieść ekstrakty z komórek macierzystych. To stało się jedną z moich misji. Najważniejszym priorytetem w moim życiu jest zdrowie, dbanie o nie w naturalny sposób, zapobieganie dolegliwościom i co najważniejsze, regeneracja naszych organów. Poznałam ludzi, którym mówiono, że zostało im kilka miesięcy życia. A to wydarzyło się kilka lat temu - dziś ci ludzie cieszą się pełnią zdrowia. Jestem bardzo wdzięczna, że mam teraz wiedzę na ten temat. Dzielę się nią na naszych konferencjach Rewolucja Regeneracji oraz innych prezentacjach na żywo i online. Tak już bywa, że kiedy otwieramy się na szanse, które niesie życie, zaczynają dziać się cuda, a przed nami otwierają się drzwi, o których istnieniu nawet nie mieliśmy pojęcia. Tak było i tym razem. Firma, która zajmuje się ekstraktami z komórek macierzystych, mieści się w Singapurze. Nigdy nie przypuszczałam, że zaledwie pół roku po decyzji, by pomagać innym, dzieląc się wiedzą o tym produkcie, los zabierze mnie właśnie tam, a po drodze również do Indonezji. Sylwester spędzony w chmurach, pełnia lata w środku zimy, niezwykli ludzie, którzy towarzyszyli mi w tej podróży, urokliwy kurort nad indonezyjskim morzem, zachwycające atrakcje Singapuru i wizyta w prywatnym domu jego mieszkańców - to wszystko stworzyło wspomnienia, które na zawsze pozostaną w moim sercu.
Czasami życie daje Ci więcej, niż możesz sobie wyobrazić. Rzeczywistość przekracza najśmielsze Twoje wyobrażenia. Wtedy ważne jest jedno: żyj tu i teraz i czuj wdzięczność za wszystko - to dar, który otrzymujesz. W życiu najważniejsze jest życie! Zaobserwuj profil
Magazyn KREO - Lato 2025
Autorka artykułu: Justyna Bielikowska - Promotorka Zdrowia synergyvita.com @synergyvita











Komentarze