top of page

Czy naprawdę słuchamy, czy tylko czekamy, aż ktoś skończy mówić?

Żyjemy w świecie, w którym wszyscy mówią. Stories, podcasty, wiadomości głosowe, reelsy, komentarze, opinie, szybkie odpowiedzi. Każdy chce coś powiedzieć. Coraz rzadziej ktoś naprawdę chce usłyszeć. I może właśnie dlatego dziś tak bardzo tęsknimy za rozmową, po której czujemy: „ktoś mnie naprawdę zobaczył”. Bo słuchanie nie jest już czymś oczywistym. Stało się czymś rzadkim. A przez to – bardzo wartościowym.



Ile razy miałaś sytuację, kiedy opowiadałaś komuś o czymś ważnym, a druga osoba po kilku sekundach zaczynała mówić o sobie?„Ja też tak miałam…”„To jeszcze nic, posłuchaj…”„Powinnaś zrobić…” I nagle zamiast bliskości pojawia się pustka. Bo człowiek nie zawsze chce rady. Nie chce być naprawiany. Bardzo często chce po prostu zostać wysłuchany.


To ciekawe, bo badania pokazują, że przeciętny człowiek zapamiętuje tylko część tego, co słyszy w rozmowie, a nasza uwaga bardzo szybko odpływa. Naukowcy zajmujący się komunikacją od lat podkreślają, że aktywne słuchanie jest dziś jedną z najważniejszych kompetencji budowania relacji. I widać to wszędzie. W związkach. W rodzinach. W pracy. Nawet podczas spotkań z przyjaciółkami. Siedzimy przy stole, ale jednocześnie patrzymy w telefon. Ktoś mówi, a my już układamy odpowiedź. Już analizujemy. Już chcemy coś dopowiedzieć. Coraz częściej słuchamy po to, żeby odpowiedzieć, a nie po to, żeby zrozumieć. A przecież największe rzeczy dzieją się właśnie wtedy, kiedy ktoś czuje się naprawdę usłyszany.


Carl Gustav Jung mówił, że spotkanie dwóch ludzi jest jak spotkanie dwóch energii. Jeśli dochodzi do prawdziwego kontaktu, obie strony się zmieniają. To piękne, bo pokazuje, że rozmowa nigdy nie jest tylko wymianą słów. To spotkanie dwóch światów. Dwóch historii. Dwóch wrażliwości. Tylko żeby takie spotkanie mogło się wydarzyć, potrzebna jest obecność. Nie taka „na chwilę”. Nie między jednym powiadomieniem a drugim. Tylko prawdziwa. Pełna. Jung pisał też o tym, że to, czego nie uświadomimy sobie w środku, będzie kierowało naszym życiem. I dokładnie to dzieje się w rozmowach. Kiedy ktoś coś do nas mówi, bardzo często nie słyszymy tej osoby, słyszymy własne lęki, doświadczenia i schematy. Jeśli ktoś mówi: „Boję się zmiany”, a my same boimy się zmian, natychmiast uruchamia się w nas reakcja. Zaczynamy doradzać, przekonywać albo opowiadać o sobie. Nieświadomie wracamy do własnych emocji. Dlatego słuchanie drugiego człowieka zawsze zaczyna się od słuchania siebie. Od zauważenia:co ja teraz czuję? dlaczego ta rozmowa mnie porusza? czy ja naprawdę jestem tutaj obecna?



Bardzo mocno mówiła o tym także Brené Brown. Według niej ludzie nie potrzebują perfekcyjnych odpowiedzi. Potrzebują empatii. A empatia zaczyna się tam, gdzie kończy się ocenianie. Ona sama powiedziała kiedyś, że rzadko pomaga zdanie: „Przynajmniej…”. „Przynajmniej masz pracę”, „przynajmniej jesteś zdrowa”,„przynajmniej…” – to nie jest słuchanie. To próba uciszenia emocji drugiego człowieka, bo jego emocje są dla nas niewygodne. A przecież emocje nie chcą być naprawiane. One chcą zostać zauważone. Może dlatego kobiety tak bardzo potrzebują dziś prawdziwych rozmów. Takich bez pośpiechu. Bez rywalizacji. Bez udawania, że wszystko mamy pod kontrolą. Kobiety są zmęczone byciem „ogarniętymi”. Zmęczone szybkim światem. I kiedy spotykają drugą kobietę, która naprawdę słucha – często po raz pierwszy od dawna mogą po prostu odetchnąć. (takie właśnie rozmowy prowadzimy na spotkaniach w Klubie KREO na platformie ZOOM)


To niesamowite, jak bardzo zmienia się atmosfera, kiedy ktoś odkłada telefon i patrzy nam w oczy. Kiedy nie przerywa. Kiedy nie daje rad po pięciu sekundach. Kiedy mówi: „Opowiedz mi więcej”. Tak wygląda bliskość.

Dziś wiele osób mówi o samotności. I paradoksalnie – nigdy wcześniej nie byliśmy aż tak połączeni technologicznie. Mamy kontakt ze wszystkimi. A jednocześnie coraz mniej prawdziwego kontaktu ze sobą nawzajem.


Według badań coraz więcej ludzi deklaruje poczucie osamotnienia mimo ciągłego kontaktu online. Eksperci od komunikacji i psychologii relacji zwracają uwagę, że jednym z powodów jest właśnie brak głębokiego słuchania i prawdziwej obecności w relacjach. I może dlatego tak często po rozmowach czujemy się niewidziane. Niewysłuchane. Niezrozumiane. Bo ktoś słyszał nasze słowa, ale nie usłyszał nas.



Pięknie mówił o tym też Stephen R. Covey:„Większość ludzi nie słucha, żeby zrozumieć. Słucha, żeby odpowiedzieć.”


To jedno zdanie właściwie podsumowuje wszystko.


Prawdziwe słuchanie wymaga odwagi. Bo kiedy naprawdę słuchamy, musimy na chwilę odłożyć siebie. Swoje historie. Swoje racje. Swoją potrzebę bycia mądrą, pomocną, idealną. I może właśnie dlatego jest takie trudne.

Ale też właśnie dlatego tak bardzo zmienia relacje. Czasami jedna uważna rozmowa potrafi zrobić więcej niż tysiąc poradników rozwoju osobistego. Jedno szczere: „Rozumiem Cię” potrafi zmienić czyjś dzień. Albo życie.

Może więc warto dziś zadać sobie proste pytanie:czy ja naprawdę słucham ludzi, których kocham?Czy tylko czekam, aż skończą mówić?


Bo być może największym prezentem, jaki możemy dziś komuś dać, nie jest odpowiedź. Tylko pełna obecność.


Maria Kroczak

Redaktor Magazynu KREO

Komentarze


bottom of page