top of page

Jak odnaleźć swoją busolę - rozmowa z Agnieszką Kaczmarczyk, ekspertką od pracy z ciałem.

Zaktualizowano: 6 dni temu

Agnieszka Kaczmarczyk - przewodniczka powrotu do siebie, specjalistka wspierająca ludzi w odzyskiwaniu kontaktu z własnym ciałem oraz regulacji układu nerwowego.



Maria Kroczak: Agnieszko, skąd wzięła się nazwa „Busola duszy” i co oznacza w kontekście Twojej pracy z ludźmi?

Agnieszka Kaczmarczyk: Busola to kompas, symbol, który w mojej pracy z ludźmi ma wiele znaczeń.

Nie stawiam się w roli znachora ani terapeuty. Jestem facylitatorem, osobą, która pomaga odnaleźć drogę do siebie, do kontaktu z ciałem, do rozpoznawania i rozumienia, w jakim stanie świadomości znajduje się moja klientka.


Co ułatwia tę drogę? Dobra busola, czyli klarowny drogowskaz?

Dla mnie jest nią także serce - serce, które pragnie i woła głosem duszy o życie w zgodzie ze sobą, o realizację marzeń i podążanie za swoim powołaniem. I właśnie tak żyję od kilku lat, prowadzona pragnieniem serca i wezwaniem duszy. Z odwagą. Tę odwagę i tę drogę pragnę wnosić w życie innych.


Twoje podejście opiera się na somatyce, czyli pracy ze świadomością ciała. Czy można powiedzieć, że to Twoja metaforyczna mapa w pracy z ciałem i emocjami?

Tak, nasze ciało jest naszą mapą i to nie tylko w sensie metaforycznym, ale dosłownie, fizycznie. Wszystko, czego nie uświadamia sobie nasz umysł, ciało potrafi zakomunikować na swój sposób. Somatyka jest dla mnie niezwykłym narzędziem, które pomaga wprowadzić świadomość w to, co ciało próbuje nam przekazać. Dzięki niej możemy nauczyć się czytać własną mapę – a im lepiej ją znamy, tym odważniej podążamy w kierunku tego, co naprawdę jest nasze.


W jaki sposób łączysz pracę z ciałem z emocjami ? Co somatyka robi dla kobiet przeżywających kryzys, wypalenie lub chroniczny stres?

Upraszczając, mamy trzy centra: ciało - z naszymi odczuciami i instynktami, emocje - czyli to, co czujemy, oraz głowę - wszechświat naszych myśli. Emocje są faktem; gdy je przeżywamy, widać w ciele wyraźne zmiany fizyczne.

Łączę ciało i emocje poprzez somatykę, poprzez kierowanie uwagi do wewnątrz, do tego, co odczuwa ciało i jakie emocje temu towarzyszą. To niezwykle harmonijne połączenie. Dla kobiet w kryzysie, stresie czy wypaleniu somatyka jest powrotem do świadomości tu i teraz. W sytuacjach „zagrażających” ciało instynktownie uruchamia strategie przetrwania. Można w nich tkwić latami, wypalając się lub chorując fizycznie. Somatyka pozwala z tego wyjść, zmienić perspektywę, odzyskać chęć do działania i wewnętrzny wigor.



Czy możesz podzielić się historią transformacji przypadku kobiety, która dzięki Twojej metodzie odzyskała spokój i kontakt z intuicją?

Jedną kobietę mam w sercu szczególnie. Pamiętam, że napisała do mnie na Facebooku, jeszcze zanim sama miałam social media. Napisała mi, że ma depresję i nienawidzi siebie, a jednocześnie od jakiegoś czasu mnie obserwuje i podziwia. Zaproponowałam jej wyjście na kawę - tak po prostu. Pogadałyśmy, dotknęłyśmy tego, co dla niej ważne: tematu miłości do siebie i tego, jak może sama regulować emocje i praktykować somatykę (nie miała wtedy pieniędzy na inwestycje). I to się zmieniło. Dziś widzę jej uśmiechniętą buzię na zdjęciach z mężem i dzieckiem! (Wcześniej był to jedynie potencjalny chłopak, a dziecka jeszcze nie było). Powiedziała mi później, że nasze spotkanie było dla niej wyjątkowe i ważne, totalna zmiana. Nie wiem, czy to dobra reklama, ale każda kobieta, która pracowała ze mną indywidualnie 1:1, zmieniała jakiś aspekt swojego życia w sposób diametralny. Ja nie namawiam do podejmowania pochopnych decyzji, ale te zmiany „samoczynnie” się pojawiają, kiedy pracujemy razem. A jakie to zmiany? Zmiana stylu życia na zdrowszy, rezygnacja z wypalającej pracy (to chyba najczęstsze), zmiana miejsca zamieszkania, spokój w byciu i w „szukaniu” partnera, a potem, w jakiś magiczny sposób, ten partner po latach frustracji samotnością pojawia się i te kobiety naprawdę układają sobie szczęśliwe życie.


Wiele kobiet mierzy się z wątpliwościami: "Czy jestem wystarczająca?" Jak Twoja metoda pomaga im odzyskać poczucie wartości i autentyczności?

Dla mnie każda z nas ma w sobie wszystko. Jesteśmy jak piękne kruszce złota, każda o innej formie i unikalnej zawartości. To nasz naturalny stan. Moja metoda pomaga poczuć siebie i dostrzec, jak wiele dobra nosisz w środku, ile cudów, ile złota. Nie tworzę nowego obrazu, lecz pomagam odnaleźć ten stary, z wczesnego dzieciństwa, i go odrestaurować. Dzięki temu można na nowo poczuć swoją wartość i autentyczność.


Co doradziłabyś kobietom, które chcą działać autentycznie, ale czują presję perfekcji i obawę przed pokazaniem słabości? Jak odnaleźć swoją „Busolę duszy” w codziennym życiu? 

Oj… Pani Perfekcyjna to widmo mojej przeszłości, wciąż trzymam ją pod pachą, a ona od czasu do czasu daje o sobie znać. Myślę, że największa rada, jaką mogę dać, to ta: bycie wrażliwym, choć w oczach współczesnego świata często postrzegane jako słabość - jest w rzeczywistości największą odwagą. Twoja wrażliwość to Twoja moc. Otwórz się na czucie, bo właśnie ono jest Twoją Busolą.


Agnieszka Kaczmarczyk - przewodniczka powrotu do siebie, specjalistka wspierająca ludzi w odzyskiwaniu kontaktu z własnym ciałem oraz regulacji układu nerwowego. Jej praca opiera się na somatyce, świadomym oddechu i pracy z ruchem, dzięki czemu pomaga uwalniać fizyczne objawy stresu i traumy, które są zapisane w ciele. Choć z wykształcenia jest entomologiem i fitopatologiem, to jej prawdziwą pasją i misją stało się prowadzenie innych w drodze do wewnętrznej harmonii i samoakceptacji. Agnieszka określa siebie jako przewodniczkę powrotu do siebie, towarzyszy w procesach uzdrawiania i odnajdywania własnej drogi, wspierając zarówno ciało, jak i umysł. Jej holistyczne podejście do zdrowia i samopoczucia zyskuje coraz większe grono osób, które dzięki niej uczą się, jak świadomie radzić sobie z napięciami, traumami i codziennym stresem, odzyskując równowagę i spokój.


Komentarze


bottom of page