Marzy mi się stworzenie małego zielarskiego ogrodu... - wywiad z Małgorzatą Gajdamowicz
- Maria Kroczak

- 10 lip 2025
- 5 minut(y) czytania
Przenosimy się do świata zapachów, roślin, prostoty i uważności – do miejsca, w którym natura spotyka się z rzemiosłem, a codzienna pielęgnacja staje się świadomym rytuałem. Naszym gościem jest Małgorzata Gajdamowicz, założycielka marki CERAMIDŁO – manufaktury kosmetyków naturalnych, w której każdy produkt powstaje z miłości do autentyczności, jakości i ziół. Ceramidło to nie tylko kremy i mydła – to również warsztaty, świece sojowe i przestrzeń stworzona z duszą w starej, własnoręcznie odnowionej stodole. To filozofia życia, która
promuje „slow” – uważność, równowagę i odpowiedzialność. Małgorzata opowiada o swojej drodze, o wartościach, które przyświecają jej w pracy, oraz o tym, jak poprzez swoje produkty i spotkania z ludźmi buduje nową jakość w świecie pielęgnacji i relacji z naturą.

Maria Kroczak: Ceramidło to nie tylko kosmetyki, to także warsztaty i świece sojowe. Jakie wartości przyświecają Ci w codziennej pracy i tworzeniu nowych produktów? Małgorzata Gajdamowicz: W mojej pracy i przy tworzeniu nowych produktów kieruję się kilkoma fundamentalnymi wartościami. Są to przede wszystkim: innowacyjność, kreatywność, dążenie do perfekcji, uczciwość oraz etyka biznesowa. W Ceramidłe bardzo ważne są dla mnie również autentyczność, prostota, troska o naturę, uważność.
Czy te wartości zmieniały się z czasem, czy towarzyszyły Ci od samego początku tej drogi? Wierzę, że prawdziwe piękno i zdrowie skóry zaczynają się od prostoty i szacunku - zarówno do siebie, jak i do środowiska. Dlatego każdy produkt, który wychodzi spod moich rąk, jest wynikiem starannego doboru składników, ręcznego wykonania i serca, jakie wkładam w każdy etap tworzenia. Nie chodzi tylko o kosmetyki - chodzi o filozofię życia, która stawia na jakość zamiast ilości, naturę zamiast chemii i relacje zamiast pośpiechu. Moje świece sojowe to przykład tej samej idei - mają dawać ciepło, spokój i ukojenie, a nie być tylko kolejnym przedmiotem na półce. W Ceramidle fundamentem wszystkiego, co robię - od tworzenia kosmetyków po prowadzenie warsztatów - są autentyczność, szacunek do natury i uważność. W codziennej pracy stawiam na transparentność, a każdy składnik, którego używam, ma swój konkretny cel i działanie. To nie są przypadkowe dodatki, ale esencje roślin, które mają realny wpływ na skórę i samopoczucie. Ważna jest dla mnie odpowiedzialność, zarówno wobec klientów, jak i środowiska. Dlatego pracuję w duchu „slow” , nie idę na kompromisy w kwestii jakości i produkuję w małych partiach, by wszystko było świeże, bezpieczne i skuteczne.
Czy zauważasz, że to „slow podejście” przekłada się również na sposób, w jaki Twoi klienci zaczynają patrzeć na pielęgnację i codzienne rytuały? Przedłużeniem tych samych wartości są warsztaty. To nie tylko okazja do nauczenia się, jak zrobić własny krem czy peeling - to także zaproszenie do zatrzymania się na chwilę, zanurzenia w zmysłach, uważnego patrzenia na to, co wkładamy na skórę. Uważam, że kontakt z naturą i z procesem twórczym ma ogromny wpływ na nasze zdrowie psychiczne i emocjonalne. Na warsztatach zależy mi, by uczestnicy poczuli się sprawczy, odważni, a przede wszystkim - połączeni ze sobą i z innymi. Wszystko to spaja jedna myśl: że pielęgnacja to nie tylko kwestia skóry, ale również relacji ze sobą, z ciałem i z otaczającym światem.
Twoje produkty bazują na naturalnych składnikach, takich jak nagietek czy róża. Skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia tak unikalnych receptur? Inspiracje czerpię z wielu źródeł - natury, tradycyjnych receptur zielarskich, a także z codziennych potrzeb moich klientów. Często wracam do korzeni, do mądrości naszych babć, które potrafiły wykorzystywać zioła w sposób prosty, ale niezwykle skuteczny. Uwielbiam obserwować rośliny, ich działanie i sezonowość. Każda receptura powstaje w mojej pracowni metodą prób i błędów - testuję, łączę, słucham skóry i... intuicji. To bardzo twórczy proces, w którym łączę moją wiedzę zielarską, kosmetologiczną i artystyczną.
Prowadzisz warsztaty, podczas których uczestnicy mogą samodzielnie tworzyć kosmetyki. Co sprawia Ci największą radość w dzieleniu się swoją wiedzą z innymi? Warsztaty to dla mnie przestrzeń prawdziwego spotkania z drugim człowiekiem, z naturą i z samym sobą. Uwielbiam ten moment, kiedy ktoś po raz pierwszy miesza składniki i uświadamia sobie, że może stworzyć coś pięknego i skutecznego własnymi rękami. Największą radość sprawia mi obserwowanie, jak w ludziach budzi się ciekawość, kreatywność i uważność. Często słyszę, że warsztaty dają im nie tylko wiedzę, ale też spokój, relaks i poczucie sprawczości. To dla mnie ogromna satysfakcja i motywacja, by kontynuować tę misję edukacji i inspirowania do bardziej świadomego podejścia do pielęgnacji. Ogromną radość daje mi możliwość zapraszania ludzi do miejsca, które stworzyłam od podstaw - dosłownie i w przenośni. Warsztaty prowadzę w mojej własnej pracowni, którą zbudowałam razem z mężem w dawnej stodole. Kupiliśmy stary dom na wsi ze stodołą, która była w opłakanym stanie, ale miała w sobie ogromny potencjał. Krok po kroku, własnymi rękami, przekształciliśmy to miejsce w nowoczesną, ale pełną duszy mydlarnię. Dziś jest to przestrzeń pracy, jak również spotkań, inspiracji i ciszy. Wierzę, że przestrzeń, w której przebywamy, ma ogromne znaczenie. Moja pracownia to nie jest bezosobowe laboratorium - to miejsce z historią, z naturalnym światłem, z duszą.
Czy mydlarnia, którą stworzyłaś, stała się dla uczestników warsztatów czymś więcej niż tylko miejscem nauki? Uczestnicy warsztatów często mówią, że czują się tu jak u siebie. I właśnie o to mi chodzi - by stworzyć atmosferę domowego ciepła, bezpieczeństwa i wspólnoty. Każdy warsztat to dla mnie małe święto, radość dzielenia się pasją, wiedzą i sercem, które włożyłam w to miejsce. Dla wielu osób to doświadczenie staje się początkiem nowej drogi, bardziej świadomego podejścia do pielęgnacji, ale też życia w zgodzie z naturą i samym sobą. A dla mnie? To spełnienie marzenia, że mogę łączyć rzemiosło, edukację i gościnność w miejscu, które naprawdę jest „naszym miejscem na ziemi”.
Jakie są Twoje plany na przyszłość? Czy możemy spodziewać się nowych produktów? Oczywiście! Ceramidło to żywa pracownia, która ciągle się rozwija. W planach mam kilka nowych kosmetyków, między innymi kremy do twarzy czy balsam do ciała inspirowany łąką o poranku. Cały czas tworzę nowe mydła, chciałabym rozszerzyć ofertę o produkty do pielęgnacji włosów. Poza tym chcę rozwijać ofertę warsztatów. Marzy mi się stworzenie małego zielarskiego ogrodu edukacyjnego wraz z salą warsztatową, w którym uczestnicy będą mogli poznawać rośliny od podstaw: dotykać, wąchać, obserwować i wykorzystywać je w praktyce. Planuję adaptować na to pozostałą część stodoły, w której działa obecnie już moja mydlarnia. Mam też w planach świece w większych pojemnościach. Ceramidło to dla mnie nie tylko marka, ale sposób na życie - i czuję, że ta podróż dopiero się zaczyna!
Magazyn KREO - Lato 2025
Małgorzata Gajdamowicz - założycielka marki @ceramidlo. Manufaktura kosmetyków naturalnych. "Robię fajne kosmetyki z prostym składem. Prowadzę warsztaty kosmetyczne. Tworzę świece sojowe"
Maria Kroczak - Współtwórczyni Akademia Kreatywnych Kobiet Współtwórczyni Koordynatorka Projektów. Redaktorka Magazynu KREO i Magazynu Jestem z... Absolwentka bibliotekoznawstwa i informacji naukowej oraz zarządzania i organizacji pracy, nauczycielka-polonistka. 25 lat pracy w szkolnictwie, w tym 17 lat na stanowisku dyrektora szkoły. Organizatorka imprez środowiskowo-szkolnych. Edytor tekstów.











Komentarze